Archiwum miesięczne: Marzec 2015

V Niedziela Wielkiego Postu

Opublikowany: Autor: x. Łukasz Maćkowiak

Litturgia słowa coraz bardziej przybliża nas do kulminacyjnego zwieńczenia Wielkiego Postu, czyli do rozważania śmierci i świętowania Zmartwychwstania Chrystusa. Św. Jan, naoczny świadek wydarzeń zachodzących w życiu Zbawiciela; najbliższy, umiłowany uczeń, w swojej ewangelii bardzo rzeczowo, wręcz reportersko przekazuje ostatnie dni z życia Mistrza. Dlatego też zapowiedź rodzaju śmierci i tego co się wydarzy, znalazła swoje miejsce na kartach Pisma Świętego.
Najważniejsza sprawa to obietnica dla uczniów, a tym samym dla nas: „A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.” Te czy podobne słowa, które przekonują nas do pozostawienia własnego życia i pójścia za Chrystusem są najczęściej najtrudniejsze do przyjęcia. Nie potrafimy ich zastosować w swoim życiu, bo nieustannie stoimy na granicy dwóch światów. Zdajemy sobie sprawę, że z chrześcijańskiego punktu widzenia najważniejsze jest to co będzie później, czyli życie wieczne. Jednak z drugiej strony bardzo mocno stąpamy po ziemi. Czas, w którym przyszło nam żyć obfituje w zachwalanie materialnego i konsumpcyjnego sposobu życia. Stąd też owo rozerwanie oraz nieustanne rozterki serca i sumienia.
Dlatego też współczesny człowiek zbyt często posługuje się słowem: „moje”. Dotyczy to zarówno przedmiotów jaki ludzi. Pamiętać jednak należy, że ludzie są po to by ich kochać, a rzeczy by z nich korzystać. Obserwując świat można dojść do niepokojących wniosków, że przywiązujemy się do spraw materialnych, a ludzi wykorzystujemy. Dlatego Jezus ma absolutnie inny plan dla każdego z nas. Moglibyśmy zaryzykować stwierdzenie, że plan ratunkowy dla naszego wielkopostnego nawracania.
Ten plan to nie tylko egoistyczne uszczęśliwianie samego siebie, ale życie dla kogoś jeszcze. Bo największym bogactwem jest to, które człowiek posiada we własnym sercu i dzieli się nim z innymi. Po co wielkie posiadłości, jeśli nie ma kogo do nich zaprosić; drogie samochody, kiedy nie ma gdzie pojechać; po co gromadzić więcej i więcej, jeśli nie można się tym z nikim podzielić.
Oczywiście życie sprawami przyszłymi jest o wiele trudniejsze. Chrystus zapowiadał i tłumaczył uczniom w jaki sposób zakończy ziemskie życie, bo wiedział, że musi ich do tego przygotować. Stąd też dialog prowadzony z Ojcem i uzasadnienie po co był potrzebny: „Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.”
Dla Zbawiciela zrozumiałe były ludzkie obawy uczniów, stąd też rozumie nasze lęki i pragnienia. Zdecydowanie łatwiej jest otaczać się przedmiotami niż poświęcać czas ludziom, bo każdy kontakt z drugim człowiekiem naraża nas na ból i cierpienie. I znów Ewangelia przychodzi nam z pomocą tłumacząc, że jeśli zbyt mocno przywiążemy się do tego, co chwilowe i przemijające wówczas stracimy wszystko. Natomiast gdy hierarchia wartości będzie zakorzeniona w Bogu i doczesność wykorzystamy jedynie jako drogę i środek do osiągania wyższych celów, wówczas wygramy. Wtedy dostrzegać będziemy szczęście w dawaniu siebie innym, w dzieleniu się największymi wartościami i w odpowiedzialnym prowadzeniu innych do Zbawienia.
Tak więc jasno dziś słyszymy, że nasze życie wieczne wynika bezpośrednio z postępowania w doczesności. Bowiem plony dzisiejszej postawy zbierzemy po przekroczeniu progu Domu Ojca. Tak jak pszenica, by wydać plon musi obumrzeć w ziemi tak i my powinniśmy pozwolić obumierać wszystkiemu co przeszkadza nam w drodze nawracania i zawierzania Bogu, bo dzięki temu zyskiwać będziemy coraz doskonalszy wymiar własnego życia.
Nikt nie ma swojego życia na własność, a o tym przypomina nam wielkopostny Chrystusowy krzyż. Kiedy będziemy zbliżać się do niego poprzez rozważanie drogi krzyżowej czy adorowanie go w wielki piątek, oddawajmy swoje pragnienia, wątpliwości, lęki i obawy Chrystusowi. On wybieli szatę naszego życia we własnej krwi, tym samym dając umocnienie i pewność, że często trudna i początkowo niejasna droga dzielenia się sobą z innymi, doprowadzi do najjaśniejszego celu i zwieńczenia ziemskiej wędrówki. Bo Pan z wysokości Krzyża przekonuje nas, że można cierpieniu a nawet śmierci nadać głęboki i większy sens.
Gdyby bowiem nie było śmierci nie byłoby również Zmartwychwstania, a tym samym nadziei na oglądanie Boga twarzą w twarz. Zatem gdy spotykają nas trudne doświadczenia, czasami tak ogromne, że nie wyobrażamy sobie żadnego rozwiązania, szukajmy w sobie odwagi i siły. Pokonujmy lęk. Zbliżajmy się wówczas jeszcze bardziej do Chrystusa. Z kolei gdy ktoś w naszym otoczeniu przeżywa trudne chwile pomagajmy wsparciem i dobrym słowem.
Wielkopostne nawracanie, to odszukiwanie i odbudowywanie w sobie świątyni własnego serca, by Zmartwychwstały Chrystus wybrał ją na swoje mieszkanie. Nawet jeśli świat hołduje temu co materialne, doczesne i zewnętrzne nie zapominajmy o swoim sercu. Chrystus wypędzając kupców ze świątyni przekonywał, że najważniejsza i największa jest ta świątynia, której fundamentami są wiara i miłość. Miłość, która pozwala rozdawać swoje serce innym i wiara budująca i pociągająca drugich do Zbawienia.

read more

IV Niedziela Wielkiego Postu.

Opublikowany: Autor: x. Łukasz Maćkowiak

IV niedziela Wielkiego Postu zwana jest także niedzielą radości. W ten sposób, gdy trwamy w nawracaniu, uświadamiamy sobie, że dążymy ku radosnemu świętowaniu Zmartwychwstania. Zatem czas powrotu na drogi Pana winien być przepełniony nadzieją na dostąpienie łaski, bo jak mówi dziś liturgia słowa „łaską jesteście zbawieni przez wiarę”. Ciągle więc Kościół przypomina nam, że wiara i nawrócenie, a raczej nieustające nawracanie, to nadrzędne drogowskazy dla każdego chrześcijanina.
Chrystus przyszedł nie po to aby nas oceniać i oskarżać, ale żeby obdarzać miłosierdziem, od nas wymaga wiary i ciągłego pragnienia trwania w blasku Jego miłości. Słyszymy dziś w Ewangelii przestrogę przed pogrążaniem się w ciemności grzechu, jednak od razu dostajemy wskazówkę, że jeśli będziemy trwać przy Chrystusie, światło Słowa Bożego będzie rozjaśniało każdy mrok naszego serca. Gdy chorujemy idziemy do lekarza, bo sami nie mamy potrzebnej wiedzy by postawić diagnozę. Stąd, Pan Bóg dał Swojego Syna na świat, by był lekarzem niedomagających ludzkich dusz. Dzięki temu zawsze gdy przystępujemy do sakramentów świętych, doznajemy uzdrowienia z choroby naszych grzechów i napełnienia na dalsze wzrastanie w wierze.
Rozważajmy dzisiejsze Słowo Boże, ono dziś bardzo wprost wskazuje kto może być potępiony a kto zbawiony. Pan Bóg zawsze czeka na człowieka. On pierwszy wyciąga rękę, a wiara jest niczym innym jak odpowiedzą na ową inicjatywę. Nie chodzi jednak jedynie o uwierzenie w istnienie Boga, bowiem tę teorię przyjmują także wszyscy ci, którzy potrafią naukowo i historycznie udowodnić, że taka postać jak Jezus Chrystus pojawiła się. Trzeba nam przyjąć głęboko do swojego serca, że Chrystus pragnie naszego szczęścia, życia wiecznego i zbawienia. Dlatego właśnie umarł. Bo krzyż to wyraz miłości.
Bardzo często spotykamy się z tym, że symbolem miłości dla wielu ludzi jest serce, tymczasem chrześcijaninowi obraz krzyża powinien kojarzyć się nie z okrucieństwem i przemocą, ale z najwyższą formą miłości – taką, która rezygnuje z siebie dla drugich.
Kiedy więc zanurzymy się w wielkopostnym rozważaniu nabożeństw, które gromadzą nas wokół krzyża, poczujemy jak wiele łaski, nadziei, wiary i umocnienia otrzymamy.

read more

III Niedziela Wielkiego Postu.

Opublikowany: Autor: x. Łukasz Maćkowiak

Pierwsze czytanie przypomina dzisiaj o przykazaniach jakie winny być drogowskazem dla wierzącego człowieka. Trwając w rozważaniu hasła roku liturgicznego „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, szukamy pomocy, by podjąć ów trud nawrócenia. Jeśli zagłębić się w słowa Chrystusa, można by pomyśleć, że stosuje wobec człowieka tryb zakazowo – nakazowy, mówiąc: „nie będziesz..”. To błędne myślenie, by w pełni zrozumieć sens Bożego Miłosierdzia trzeba nam spojrzeć na dziesięć przykazań, jak na pełne zatroskania słowa kochającego Ojca. Przez Słowa dzisiejszej liturgii przemawia niezgoda na to, żeby człowiek sprzeciwiał się Bogu, a co za tym idzie utracił łączącą z Nim więź.
Słysząc o tym, co Jezus uczynił w świątyni, bardzo łatwo wyobrazić sobie, jakie poruszenie i wzburzenie wywołał w kupcach i tych, którzy uczestniczyli w owych transakcjach. Jasne, że należy dbać o każdy dom. Ale wszyscy doskonale wiemy, że nawet najbardziej wysprzątane wnętrza, najdroższe meble, najznakomitsze potrawy nie tworzą domu. Dom jest w sercu, w myśleniu, w tych, którzy go zamieszkują i którzy go odwiedzają. Dlatego dbać należy o coś więcej niż mury i zewnętrzność. Oczyszczenie świątyni w sposób fizyczny jest doskonałym odbiciem tego, co zdarzyć się powinno w sferze ducha.
Człowiek kupuje oczami. Zatem najbardziej przemawiającym bodźcem jest obraz i to co przezeń da się zobaczyć. Stąd symboliczne porównania, których wiele jest na kartach Pisma Świętego. Chrystus broni godnego miejsca, ale przede wszystkim ludzkiej świętości. Wielki Post jest okazją do uporządkowania świątyni własnego serca. Jeśli zbyt wiele zewnętrzności zbyt mocno zaprząta człowieka, jeśli żyje w chaosie i nadmiarze zbędnych przedmiotów to istnieje prawdopodobieństwo, że również ogromnego nakładu pracy potrzeba w uporządkowaniu własnego wnętrza. Bo trudniej będzie przebić się przez wiele warstw by dotrzeć do sedna. Bardzo często, szczególnie w tym wiosennym czasie, skupiamy się na porządkach, przygotowaniach do świąt, a na drugi plan spychamy to co najważniejsze.
Dlatego dziś mamy okazję w oparciu o wskazówki wypływające z przykazań, na nowo uporządkować wartości we własnym życiu. Pierwsze przykazanie warunkuje każde następne. Bowiem jeśli Pana Boga postawimy na pierwszym miejscu w naszym życiu, wówczas będziemy mieli doskonały punkt odniesienia i wszystkie inne działania będą wypływać z przekonania, że przywiązanie do jakichkolwiek wartości ziemskich nie ma znaczenia.
Nawracanie się to proces porządkowania. W ciągle biegnącym, przesyconym coraz to nowymi pomysłami na życie świecie, należy dobitnie i coraz mocniej przypominać o podstawowych i najważniejszych wartościach. Istnieje nieustanna pokusa dopasowywania wszystkiego do własnych oczekiwań i wygodnictwa. Wybiórcze i egoistyczne wybieranie i określanie tzw. moralności i zasad ma uspokoić ludzkie sumienia. Świat manifestuje dążenie do wolności i odrzucania jakichkolwiek zależności. Tymczasem przecież z ograniczeniami spotykamy się na każdym kroku. Prawo i przepisy dotyczą wszystkich dziedzin życia. Trudno znaleźć coś, co nie jest objęte ustawami, klauzulami czy regulaminami. Choćby na drodze obowiązują przepisy prawa drogowego, a w sklepie konsumenckiego. Zatem tak rozsławiana przez współczesność wolność jest kłamstwem i manipulacją. Im bardziej damy porwać się wyścigowi, tym mocniej będziemy zniewoleni.
Tymczasem Chrystus przypomina dzisiaj, że przykazania to droga do absolutnego wyzwolenia. Tak mocne i zakorzenione w prawdzie wskazówki ułatwiają dokonanie wyboru i odrzucenie wszystkiego co przeszkadza. Jasne argumenty otwierają oczy i pozwalają odzyskać spokój. Kiedy tak będzie, wszystko się zmieni.
Wybuchowa reakcja Chrystusa w trosce o murowaną świątynie, pokazuje nam, że w taki sam sposób będzie On walczył o każdego z nas. O otwartość świątyni naszego serca. Ewangelię kończy stwierdzenie mówiące, że Jezus nie musiał niczego tłumaczyć, bo doskonale zna serce człowieka. Wie o wszystkich upadkach, o gorliwości lub jej braku, o intencjach i podejmowanych próbach powrotu. Apostołowie zrozumieli owe wydarzenia dopiero po Zmartwychwstaniu. My już doskonale wiemy, dlaczego musiało dojść do ukrzyżowania. Śmierć na Krzyżu zburzyła nasz grzech, zmazała winy, wszystko po to, byśmy okazałą świątynię naszego serca mogli wznosić każdego dnia, wchodząc na drogę przykazań. Dlatego też mamy czterdzieści dni, by zatrzymać się, wyciszyć, poukładać wiele spraw, także tych zewnętrznych, by później być przy Chrystusie i z Chrystusem w momencie męki i śmierci, ale także by w swoim sercu odczuć prawdziwą radość Zmartwychwstania.
Pragniemy wolności. Cóż konkretnego zatem przyjdzie nam ze zgody na życie przykazaniami? Oddanie właściwej czci Panu poprowadzi nas dalej, by umieć oddawać Jemu czas święty. By każdego dnia tęsknić do spotkania poprzez modlitwę czy Eucharystię. Stąd płynąć będzie siła do pokonywania wszelkich trudności. Nadzieja na rozwiązanie skomplikowanych spraw. Cierpliwość by okazywać szacunek drugiemu człowiekowi. Odporność na uleganie niewłaściwym zachowaniom wykraczającym poza ogólnie przyjęte normy i zasady. Szacunek dla godności własnej i innych. Mądrość do odkrywania intencji innych i umiejętność otaczania się ludźmi, którzy przyniosą dobro, a nie okażą się egoistami. W końcu pokój serca, dający radość i energię do zarażania innych postawą życia w szkole Jezusa Chrystusa. Nawrócenie to szczęście i właśnie po to jest Wielki Post by na nowo uczynić nas ludźmi zadowolonymi i szczęśliwymi.

read more